• Wpisów: 72
  • Średnio co: 28 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 23:07
  • Licznik odwiedzin: 21 129 / 2060 dni
 
paula110
 
Przebiegamy właśnie przez ostatnie przejście i zaraz będziemy w domu Alana. Po co ja się dałam namówić? Wbiegamy przemoknięci na klatkę. Zadyszana nawet się śmieję. Muszę zachować rozum, nie mogę się odrywać, bo skończy się amnezją jak ostatnio.  
- Kto pierwszy na górze? - zapytał Alan, po czym wbiegał schodek po schodku.
Nie czekałam na nic, po mimo zmęczenia ruszyłam za nim. I tak dobiegł pierwszy, to znaczy jeszcze tego pewna nie byłam, bo po dziesięciu schodkach, spokojnie szłam co stopień. Było mi gorąco, ale w końcu dotarłam na odpowiednie piętro. Alan stał spokojnie oparty o ścianę. Uśmiechnął się kiedy mnie zobaczył. Nacisnął klamkę, i jako pierwsza weszłam do mieszkania. Czułam jak woda z włosów płynie mi po plecach. Głupio było mi wchodzić tak mokra do środka, ale sam mnie zaprosił, niech teraz ma za swoje. Zamknął drzwi i ponownie przesłał mi promienny uśmiech. O dziwo odwzajemniłam go.
- Alanku wróciłeś już? - ten sam głos, który już tu słyszałam.
Zatroskana babcia stanęła w progu i przyglądała się nam bez słów.
- Pójdziemy się przebrać, bo trochę pada... - dodał chłopak i poprowadził mnie do swojego pokoju. Nie pościelone łóżko, brudne ciuchy, talerzyki, a na nich ogryzki z kanapek dodawało jego pokoju takiego charakteru. Od razu widać było, że jego. Ten bałagan.
- Poczekaj znajdę coś dla ciebie. - otworzył szafkę i zaczął wyciągać z niej jakieś ubrania, to nie, bo odłożył, tamto też, aż w końcu coś znalazł. - Trzymaj. - podał przesyłając uśmiech.
Ogarnęło mnie głupie uczucie, nie wiedziałam jak się zachować. W rękach trzymałam szare dresy i bordową koszulkę.
- Spokojnie możesz się przebrać, zaraz wrócę. - wyszedł z pokoju, po czym zamknął za sobą drzwi.
Powoli zdjęłam przemoczone spodnie i włożyłam drugie, za duże, ale przyjemnie ciepłe. W koszulce zatonęłam bardziej. Była znacznie cieńsza, ale ten zapach... Podobało mi się. Poprawiałam spodnie, bo bardzo mi spadały. Nagle drzwi otworzyły się i wszedł Alan z suszarką w dłoniach. Zaśmiał się, odłożył ją na łóżko i podszedł do mnie. Złapał za sznureczki przy spodniach. Ściągnął je i związał, a na koniec dodał swój uroczy uśmiech, który znowu odwzajemniłam.
- Nie będziesz miała nic przeciwko jak kolega jeszcze wpadnie? - spytał patrząc na moją reakcje. Nie spodobał mi się ten pomysł.
W tym samym momencie rozległ się dzwonek do drzwi. To teraz przecież nie powiem nic. Miałam nadzieję, że szybko sobie pójdzie, a najbardziej bałam się, że okaże się kimś z naszej szkoły.
- Zaraz wracam. - wyszedł otworzyć koledze. Po paru minutach był już w pokoju, a raczej byli, bo z nim jakaś dziewczyna. Ostry makijaż, skórzana spódniczka ledwo zakrywająca jej dupę, krótka i obcisła bluzka, oczywiście z cyckami na wierzchu. Wydaje mi się, że już kiedyś ją widziałam gdzieś na mieście, a na pierwszy rzut oka nie wydawała się być fajna. Żując sobie gumę chodziła po pokoju oglądając to i owo. Chłopaki rozmawiali, a ja nawet tego nie zauważyłam, bo dziewczyna strasznie odwróciła moje myśli. Wszystko wyglądało tak, jakby wpadli po coś na chwilę, a potem szli na imprezę. Zaczęli do mnie podchodzić, zaczyna się zapoznawanie.
- Wiktor. - wyciągnął do mnie rękę, jako pierwszy.
- Sara. - powiedziałam moje imię.
- Tatiana - dziewczyna również podała mi dłoń, a ja znów wypowiedziałam swoje imię.
- Zaraz Kadi z ludźmi wpadnie. - dodał Wiktor, po czym usiadł na łóżku.
- Co? - Alan wyglądał na lekko niezadowolonego.
- No już zbiera ludzi, spoko towar też przyniosą.
- Mogliście uprzedzić. Siadajcie. - powiedział, po czym wyjął telefon z kieszeni i przyłożył go do ucha.
- Siema. Weź kup mi po drodze dwa bilety do kina, na cokolwiek. - dziwiłam się po co.
- ...
- Wiem, tylko jakoś babcię muszę zająć co nie?
- ...
- Jak będziecie pod blokiem zadzwoń. Siema.
Rozłączył się i spojrzał na nas wszystkich.
____________________________________________________

Przepraszam, że tak krótki.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
Wikistrony: