• Wpisów: 72
  • Średnio co: 28 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 23:07
  • Licznik odwiedzin: 21 129 / 2060 dni
 
paula110
 
- Zaczekaj tu. - zostawiłam Alana na ławce i ruszyłam w stronę kiosku.
- Dwie paczki chusteczek. - szybko rzuciłam i wymieniłam je w zamian za 2-złotową monetę. Podeszłam do niego dając mu jedną. Resztę wepchnęłam do kieszeni.
- Przepraszam za niego. - rzuciłam mu spojrzenie, typu "kpisz?!" po tym co powiedział. - Za siebie też.. - zareagował na moje gesty.
- Chcę wiedzieć co działo się tamtej nocy. - powiedziałam prosto z mostu.
- Której? - zapytał, denerwując mnie.
- Mów. - skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej.
- Czemu jesteś taka chamska? - zmienił temat.
- Odpowiedz mi. - rzuciłam, upierając się ciągle przy jednym.
- Ty pierwsza - uśmiechnął się.
- Zacznijmy od tego, że mnie wkurzasz, lub mam to w genach.. Wybieraj co wolisz. A teraz mów. - natarczywie próbowałam dojść do prawdy.
- Za dużo wypiłaś, zasnęłaś i rano wyszłaś. - nie rozwinął swojej wypowiedzi, dlatego potrząsnęłam głową, tak aby zrozumiał, że mam mówić dalej, ale to nie skutkowało.
- Dobra, muszę iść. - odwróciłam się zostawiając Alana na ławce.
- Zaczekaj. - wstał - Pójdziemy się przejść? - delikatnie podniósł kąciki swoich ust. Nie mogłam mu ulec, zgodzić się, chociaż trochę miałam ochotę. Nie mogę, Sara, rozumiesz, nie! - Nie daj się prosić..
- Niech będzie. - odparłam po dłuższej chwili namysłu, nie pokazując na twarzy zainteresowanych emocji. Czemu taka jestem?
Głucha cisza sprawiała, że spacer stawał się porażką. Liczyłam na jakikolwiek początek rozmowy od Alana, jednak po krótkim namyśle sama ją rozpoczęłam.
- Kim był ten chłopak? - przy okazji mogłam dostać odpowiedz na nurtujące mnie pytanie.
- Nikim ważnym. Uważaj na niego.
- Czemu? - drążyłam temat.
- Kręci cię zabawa uczuciami? Zmienianie dziewczyn jak rękawiczki. - spojrzałam na niego dziwnym wzrokiem.
- A ty to niby co? - pytanie retoryczne, z którego pewnie się wyprze.
- W porównaniu do niego to małe gówno. (Pozdrowienia dla Madzi, dziękuję za tekst!)
- Skąd go znasz? - chciałam wyciągnąć więcej.
- Nie interesuj się tym. Nie chcę, żeby cię wykorzystywał. - zatrzymał się przede mną patrząc prosto w moje oczy. Speszyłam się i nie wiedziałam jak zareagować. Odległość między nami była coraz mniejsza. Intensywny zapach jego perfum unosiły mnie gdzieś w nieznane. Położyłam dłoń na klatce piersiowej Alana i odepchnęłam go. Przygryzł wargę, nie udało mu się. Nie jestem tak słaba, żeby się tak poniżyć.
- Przepraszam, zbyt bardzo mnie pociągasz. - powiedział niezbyt głośno. Rzuciłam dziwny wzrok, a w środku szczerzyłam się jak dziecko.
Stałam w ciszy, bo nie widziałam co odpowiedzieć. Tak seksownie przygryzł swoje usta. Rozmarzyłam się. Sara! Sara! Powrót!
- Co mówiłeś? - wyrwałam się zza myślenia.
- Pytałem czy wpadniesz do mnie? - spoglądał nietypowym wzrokiem.
- Nie udało ci się mnie pocałować, to myślisz, że zwiążesz i zgwałcisz? Prędzej ja to zrobię. - rzuciłam pewna siebie. Na twarzy wciąż miałam poważną minę.
- Każdego tak nisko cenisz? - spoważniał. Przyznam, że zrobiło mi się głupio. Od kiedy ja mam jakieś wyrzuty sumienia? Co za człowiek.
- Muszę iść. - minęłam go uderzając ramieniem w jego.
- To wpadniesz? - krzyknął za mną.
- Daruj sobie. - moja duma zawsze musiała być na swoim miejscu.
* * *
Wchodzę na swoją klatkę, do kamienicy. Otwieram drzwi, a za nimi wspaniałą mamę. Te same rozczochrane włosy, brudna szara bluzka. Bez słowa mijam ją, udając się do kuchni w poszukiwaniu czegoś do zjedzenia.
- Znowu nic nie kupiłaś? - wiem, że to pytanie retoryczne, ale i tak za każdym razem je zadaję. Trzaskam drzwiami od lodówki i idę do siebie.
O dziwo podeszła do mnie dając mi cieniutką reklamówkę, a w niej dwie bułeczki. Nie podziękowałam, tylko odeszłam do siebie. Zjadłam je od razu, nie patrząc na nic. Postanowiłam się położyć, czułam w głowie ciężkie zmęczenie, nieprzyjemny ból. Zimne powietrze mobilizuje mnie do znalezienia jakiegoś nakrycia. Po parunastu minutach gdzieś znalazłam małe, brudne i dziurawe prześcieradło. Tylko co innego mi pozostało? Położyłam się na zniszczonym łóżku z zapadniętym materacem i przykryłam starą płachtą. Długo nie mogłam zmrużyć oka. Telepałam się, a zęby stukały mi o sąsiednie. Słyszałam stukanie deszczu o parapet. Pojedyncze kap, kap. Tylko tego brakowało. Zwinięta w kłębek powolutku zamykałam oczy...
* * *
Coś  mnie obudziło. Przecież położyłam się dziesięć minut temu, akurat zawsze jak zasnę ktoś musi to przerwać. Tym razem nie słyszałam poszczególnych kropel. Deszcz lał się jak z kranu.  Otworzyłam jedno oko, z nadzieją, że może mi się tylko wydaje i nikt mnie nie budzi. Odwróciłam się na drugi bok. Cholera, Alan. Spokojnie krążył po pokoju obserwując łażące i przerażające mnie pająki. Zerwałam się z łóżka. Kto go tu w ogóle wpuścił?!
- Co ty tu robisz?! - zapytałam zdenerwowana, trochę podniesionym głosem, niż zwykle.
- Przyszedłem po ciebie. - odparł rozglądając się tu i ówdzie.
- Kto cię tu wpuścił? - wkurzona, pełna złych emocji czułam, że zaraz wybuchnę.
- Twoja mama, powiedziała, że jesteś u siebie. A teraz pójdziesz ze mną. - opanowany oświadczył mi coś co nie spodobało się mojemu charakterkowi. Jedna z zasad - nikt nie będzie mi mówił co mam robić.
- Nie przychodź tu więcej. - szepnęłam patrząc na drzwi. Chciałam przekazać mu, żeby wyszedł. Jednak uparty osioł dalej stawiał na swoim.
- Nie wyjdę stąd bez ciebie. - usiadł na krańcu łóżka.
- To sama cię wywalę. - odparłam, choć wiedziałam, że dziś nie mam na to siły.
- Sara - wstał i zaczął podchodzić w moją stronę - Wolisz tutaj zostać? - patrzył na wszystko dookoła.  
- Po prostu wyjdź, czego nie rozumiesz? - wiem, że to nie grzeczne wypraszać gości, ale nie należę do osób towarzyskich.
- Wyjdę, jak wyjdziesz ze mną. - był cierpliwy.
- Dobra, ale pada na dworze. - improwizowałam, a moim celem było wygonienie Alana z domu, zanim matka uzna go za jakiegoś alfonsa.
____________________________________________________

No wreszcie się udało zmobilizować i dodać coś. Trochę dłuższy jak zwyczajnie, to dobrze.
Chciałabym dodawać trochę swobodniej to opowiadanie, żeby było jak kiedyś, ważne. Teraz jest tylko małym dodatkiem. Może jeszcze to się zmieni. Dziękuję, że wciąż jesteście, chociaż z rozdziału na rozdział Was coraz mniej.
Pytania: ask.fm/HipHopowa10

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    piękny rozdział!
    jestem naprawdę ciekawa, jaką niespodziankę szykujesz dla czytelników w następnym rozdziale.. czy między Sarą, a Alanem coś się wydarzy? jestem bardzo ciekawa, czekam na następny:)
     
  •  
     
    Łoo ja, tyle dobrych teklstów w jednym rozdziale :D No ta jej matka to wgl, taka dziweczka, a bułeczki raz w zyciu kupiła, może zatrute? No nie wiem. Ciekawe co z tym Alanem będzie. najvbardziej to mi się podobał fragment: 'Co za głupi człowiek' :D
     
  •  
     
     
  •  
     
    Tyle na to czekałam!
    Zajebisty rozdział!
    Czyżby po między nimi coś miało być? Mam na dzieję, że tak :D
    Twoje opowiadanie jest takie życiowe, takie prawdziwe i brutalne, i własnie to mi się w nim podoba.
    Nie mogę się doczekać następnego :3
     
  • awatar
     
     
    Desolation.
    Och jej, zepsułaś mi taki moment ;c czekam na kolejny, jest świetny. Masz ogromny talent i nie zapominaj o tym. No jejku i co teraz ona zrobi?! czekam.

    Desolation.
     
  •  
     
    obserwuje ! wpadnij do mnie
    extra u cb
     
  •  
     
    Widzisz a ja jestem! Masz duży talent i nie daj sobie wmówić, że nie. Rozdział bardzo mi się podobał, jest dużo lepszy niż poprzedni. Trochę szkoda, że tak mało dodajesz. Na zdjęciu kogoś rozpoznaje ale mniejsza z tym. Dodawaj następny szybko a jak masz jakiś problem to pisz. Wpadnij u mnie też nowe rozdziały.
     
Wikistrony: