• Wpisów: 72
  • Średnio co: 28 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 23:07
  • Licznik odwiedzin: 21 263 / 2085 dni
 
paula110
 
Poczułam dotyk czegoś na plecach. Przestraszyłam się, ale nie drgnęłam. Zostałam dalej w swoim miejscu, nie podnosząc nawet głowy.
- Chcesz tu zamarznąć? - usłyszałam męski głos. Podniosłam mokrą twarz w górę. To ten chłopak, który był wczoraj u Alana.
Usiadł obok, na trawie. Nie bałam się go. Byłam spokojna, co mógł mi zrobić? Nic. Westchnął głęboko, a potem próbował dowiedzieć się co się stało. Nie powiedziałam mu ani słowa.
- Chodzi o Alana? - spojrzał przed siebie, ale chwilę potem wzrokiem był na mojej twarzy.
- Obudziłam się tam - zaczęłam cichym głosem, wydobywać z siebie słowa - całkiem inaczej ubrana, obok niego. Rozumiesz? Nic nie pamiętam. - usłyszałam trąbienie samochodu, a potem krzyki. Wołali chłopaka, który siedział obok mnie.
Zareagował na to i wstał. Przycupnął przede mną, podtrzymując się moich kolan.
- Nie spaliście ze sobą. - miał poważną minę, przez kilkanaście sekund wpatrywał się w moje oczy, to chyba oznaczało, że mówi prawdę. Po za tym był tam, to pamiętam na pewno. Kolejne dźwięki klaksonu obijały się o uszy i jakieś wrzaski też.
- Bluzę oddasz kiedy indziej. - odszedł.
Wszystko było dziwne. Takie niepoukładane. Co jeśli kłamał? Wstałam, włożyłam jedną rękę w rękaw bluzy, którą chłopak nałożył na moje plecy przy przyjściu.
* * *
Wróciłam do domu. Mamy nie było, całe szczęście. Weszłam do łazienki, z której chciałam skorzystać... Sam zapach wypchnął mnie z niej aż do kuchni. Zawiązałam twarz bluzką, która leżała gdzieś na blacie i powoli weszłam do środka. Po załatwieniu swoich spraw wybiegłam jak najszybciej, wykaszlując zaciągnięte stamtąd powietrze. Ohyda.
Weszłam do salonu, oczywiście zawalonego butelkami piw przeróżnej marki. Rozejrzałam się dookoła i podeszłam za kanapę, gdzie znalazłam różowe stringi, zużyte prezerwatywy i pięćdziesiąt złoty. Ten dom to jakiś burdel. Wzięłam kasę do ręki i zdecydowałam się wyjść do sklepu po coś do jedzenia. Miałam w dupie czyje to pieniądze. Trochę się zdziwiłam, bo ta kwota nie była u mnie częstym gościem, w sumie jak każda...
Szybko podeszłam w stronę drzwi, w których zderzyłam się z Alanem. Po co on tu przylazł?! Wkurzona, ominęłam go bez słowa i zbiegłam po schodach na dół, na świeże powietrze. Jakby nic się nie stało, zupełnie obojętna, chociaż to były tylko pozory. Czemu o nim myślę? Próbował mnie zatrzymać. Łapał za rękę, stawał przede mną, mówił, ale kompletnie nie chciało mi się go słuchać. Nie wytrzymałam, co za osioł!
- Czego ty kurwa chcesz? Zostaw mnie w spokoju! - krzyknęłam i jakby nigdy nic szłam dalej, może tylko trochę szybciej.
- Stój. - przytrzymał rękaw bluzy, którą miałam na sobie, ale szybko się wyrwałam. - Dobra to będę za tobą szedł.
Kurwa czego on pragnie? Zauważyłam, że mój szybki marsz zmienił się w trucht, biegłam pomiędzy blokami, plącząc się gdzieś za kontenerami na śmieci, żeby tylko go zgubić i nic. Bez problemu biegł obok, nawet się nie męczył. Zapotrzebowana oddechem stanęłam opierając się o zimną ścianę budynku.
- Tak szybko się zmęczyłaś? - był pełen uśmiechu.
- Nie. - schyliłam się, wyminęłam go i pobiegłam przed siebie. Zaśmiał się i lajtowo ruszył za mną. Nie byłam zła, to przeminęło, chciałam mu tylko dopiec i być szybsza. Z każdym kolejnym krokiem byłam coraz dalej, ale i tak mnie dogonił. Zmęczona zatrzymałam się w ciemnej uliczce. Alan stanął obok. Dyszałam, jakby mi płuca wychodziły, chyba bieg na dłuższy dystans nie jest dla mnie, albo trzeba popracować nad kondycją.
- Poddaje się. - zaczęłam zdyszana.
- Chciałem pogadać.
- O? - poprawiłam włosy.
- Może nie tu.
- To gdzie? - uniosłam pytająco brew.
- Wpadniesz gdzieś o 20? - zapytał.
- Nie. - odwróciłam wzrok i zaczęłam iść.
- Okej, zaczekaj. Przepraszam za to, nie powinienem pozwolić ci spróbować, ani w ogóle dawać nic do picia, byłaś pijana, a ja nieodpowiedzialny. Naprawdę żałuje. - takie wystąpienie z jego strony? A może to nie Alan? Byłam w szoku, zaskoczył mnie.
- Było coś między nami? - musiałam o to zapytać.
- Nie - odarł z poważną miną - a szkoda - dodał uśmiechnięty. Walnęłam go w ramię. - To jak? Sztama?
- Sztama. - uśmiechnęłam się, chociaż niezbyt mu ufałam. Miałam gdzieś wszystko co złe. Przy nim czuję się inna.
_____________________________________________________________________
Długa przerwa była, ale już jestem.

*WYGLĄD BOHATERÓW*

*Sara*
wygląda trochę inaczej, niż tak jak ją sobie wyobrażam, ale po paru dniowym szukaniu poddaję się.

ri.pinger.pl/(…)image.php%2B%286%29.jpg…

*Alan*
ri.pinger.pl/pgr117/e1ef9f800024fef152e1bd74/jj.jpg

*Matka Sary*

ri.pinger.pl/(…)tumblr_mt29g4E6Se1qbqma2o1_500.jpg…

Tajemniczy ktoś innym razem.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
Wikistrony: