• Wpisów: 72
  • Średnio co: 30 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 23:07
  • Licznik odwiedzin: 22 388 / 2235 dni
 
paula110
 
*Kilka dni później*
Ze snu wyrwał mnie głośny huk, jakby ktoś rzucił stertę naczyń na ziemię. Serce przyśpieszyło rytm, choć było przyzwyczajone do dźwięku bijącego się szkła. Wzięłam dwa głębokie oddechy, a potem usiadłam na szpitalnym łóżku. Zarzucając na siebie biały szlafrok, który dostałam od pielęgniarek, wsunęłam nogi w ciepłe kapcie. Chciałam sprawdzić co się stało. Podeszłam do drzwi, w których zderzyłam się z lekarzem.
- Jak się spało? Dzisiaj do domu. - uśmiechnął się i poczochrał mi włosy. - Właściwie możesz się zbierać, ale jak chcesz zostań jeszcze na śniadanie.
- Nie, dziękuję. - stałam się miła, chociaż to były tylko słowa, twarz nadal pozostała ponura.
* * *
- Zapraszamy za dwa tygodnie - jedna z sióstr podała mi jakąś kartkę.
- Sara! Poczekaj - jakaś zdyszana zdyszana pielęgniarka podbiegła do mnie z żółtą reklamówką. - Proszę, to dla Ciebie.
Szczerze się uśmiechnęłam, wzięłam prezent i wyszłam ze szpitala. Słowo dziękuję nie było w moim stylu, po za tym już dzisiaj go użyłam. Nie przywykłam do tego, żeby być miłą.
* * *
Jedną ręką otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Gips bardzo mi utrudniał, spowolniał o połowę każdy ruch.
W przedpokoju zobaczyłam mamę, była bardzo brudna, włosy potargane i śmierdziała alkoholem. Czułam, że coś jest nie tak, ale ze spokojem odłożyłam reklamówkę na ziemię. W tym czasie ona rzuciła się na mnie łapiąc za moją szyję.
- Gdzie byłaś gówniaro?! - zarobiłam od niej "z liścia". Całą siłą wyrwałam się z jej rąk i uciekłam na drugi koniec kuchni.
- Gdzie byłaś do jasnej cholery?! - krzyczała, jakby była opętana. - Nie mamy w ogóle kasy, rozumiesz?! -
- Wszystko przepiłaś! - Powiedziałam donośnym, pewnym głosem, po czym spojrzałam na nią. Czerwone oczy ze złości, na twarzy siniaki, brakowało tylko, żeby ślina zaczęła z ust jej wyciekać. To był jakiś koszmar. Sięgnęła po brązową butelkę Tatry i rzuciła ją w moją stronę. Szybko schyliłam głowę, a szkło rozsypało się po całej kuchni. Trzęsłam się ze strachu, łzy zasłaniały obraz, lęk paraliżował jakiekolwiek myślenie. Nie wiedziałam co się dzieje. Co w nią wstąpiło?
- Przestań! - upadłam na kolana i zdzierając gardło krzyczałam, żeby cokolwiek do niej dotarło.
Powstrzymała się przed drugim atakiem, ale złość nie schodziła z jej twarzy. Drzwi otworzyły się z głośnym hukiem, a w środku pojawił się Alan. Czy on mnie do cholery śledzi?! Chciałam zapaść się pod ziemię. Jednak nie mogłam. Musiałam być silna.
- Czego tu kurwa szukasz? - matka zaczęła rozmowę. - Co się tak gapisz? Wypierdalaj stąd. - krzyknęła podchodząc do niego z butelką. Spojrzał na mnie, ruszając ustami powtarzałam "Idź stad" tak, żeby nie wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Kiwając się szła w jego stronę, a z sekundy na sekundę była coraz bliżej, więc musiałam jakoś zareagować.
- Idź. - krzyknęłam, płacząc. Zwróciłam tym uwagę mamy.
- Zamknij się szmato, sama z nim porozmawiam.
- Odpieprz się od niego! - zareagowałam, ale ona ostro wkurzona wycelowała kolejną butelką we mnie. Alan szybko staną przede mną, obronił mnie. Przy kolejnym rzucie trafiła prosto w szafkę wiszącą nad zlewem. Szczęście nas spotkało i przy którejś źle stanęła, po czym runęła na zimną podłogę.
- Chodź. - Alan złapał mnie za rękę i wyciągnął z mieszkania.
Byłam totalnie oszołomiona. Ona nigdy się tak nie zachowywała, bywało źle, ale nie aż tak. Zapłakana oparłam się o ścianę kamiennicy i schowałam twarz w dłoniach.
- Nie płacz, już wszystko jest dobrze. - objął mnie ramieniem.
- Nic nie jest dobrze. - Przybliżyłam się do niego i przyparłam do klatki piersiowej, przytulił mnie.
Do uszu dotarło trzaśnięcie drzwiami. Oddaliłam się od chłopaka i spojrzałam w stronę drzwi wejściowych.
- Poczekaj tu, sprawdzę to. - poszedł do środka.
Czekałam, bojąc się o niego. Mogła mu coś zrobić. Po pijaku miała całkiem dobrego cela.
____________________________________________________

Przepraszam, że tak długo, miałam jeszcze dopisać, ale czasu brak, więc dodaję taki krótszy.
Postaram się szybko kolejny i przepraszam za dużą ilość przekleństw, po prostu pasują mi do tematyki.
Dziękuje za wszystko, że czytacie (jeśli jest tu ktoś jeszcze) i baaardzo Was przepraszam, trudny temat do pisania, brak czasu. Dziękuje jeszcze raz.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
Wikistrony: