• Wpisów: 72
  • Średnio co: 26 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 23:07
  • Licznik odwiedzin: 20 210 / 1903 dni
 
paula110
 
- Może nie mój, ale nie wyglądasz na zadbaną dziecinę. Gdzie twoi rodzice? - spytała ponownie, myślałam, że wyprowadzi mnie z równowagi, ale nawet nie dała czasu na odpowiedź. - Chodź, porozmawiamy u mnie. Zrobię Ci coś do jedzenia i wszystko mi wytłumaczysz, w przeciwnym razie dzwonię na policję. - Boże co za baba. Nie miała się do kogo przyczepić tylko akurat do mnie. Wstałam z ławki i poszłam za nią. Zadawała mi jakieś pytania, jednak ja milczałam, nie mówiłam zupełnie nic.
***
Weszłyśmy do jednego z wieżowców i dojechałyśmy windą na drugie piętro. Stanęłyśmy przed brązowymi drzwiami, a po chwili byłyśmy za nimi.
- Ściągaj buty i zapraszam. - starsza kobieta posłała mi uśmiech. Przytrzymując jedną nogą buta ściągnęła je i poszłam za nią. Rozglądałam się dookoła. Mieszkanie całkiem duże, ładnie urządzone. Należało do bardziej nowoczesnych, ale nie przesadzałabym.
- Usiądź, zrobię Ci naleśniki.
Zajęłam miejsce przy stole. Czułam się dziwnie. Po co ja tu przyszłam? Nie znam tej babci, nie mam pojęcia kim jest, ale weszłam tu i czuję, że tak szybko się nie wydostanę.
- Jak masz na imię? - spytała, rozbijając jajko.
- Sara. - odparłam cicho.
- Sara... - westchnęła. - Jak moja córka. Też lubiła chodzić się po nocy, aż w końcu skończyła z tym. Dlaczego nie jesteś w domu? - tak nagle zmieniła temat.
- Byłam na imprezie. - powiedziałam, prawie, że szeptem.
- A co na to twoi rodzice?
Nie odpowiedziałam nic, nie powiem jej prawdy. To nie jest jej sprawa.
- Widzę, że jesteś cichą dziewczyną i nie lubisz o sobie mówić, ale jak chciałabyś porozmawiać to mów śmiało.- zrzuciła ostatni naleśnik na talerz i postawiła mi go przed nosem. - Smacznego. - posłała ciepły uśmiech i odeszła, do innego pokoju.
Wzięłam się za jedzenie. Po 10 minutach kobieta wróciła. Przyniosła ze sobą kołdrę i dwie poduszki, które położyła na kanapie, a później podeszła do mnie, akurat gdy kończyłam jeść.
- Chcesz dokładkę? - spytała zabierając pusty talerzyk.
- Nie, dziękuje. - rzuciłam krótko.
- Ale na pewno? Może zjesz jeszcze?
- Naprawdę nie. - coś wkurzało mnie w tej kobiecie. Nalegała, była bardzo uparta, mimo wszystko przekonałam ją, że nie jestem już głodna.
- Pościeliłam ci w moim pokoju, chcesz się teraz wykąpać?
- Nie. Bardzo dziękuję pani za to wszystko, ale muszę już iść. - wstałam z krzesła i udałam się do przedpokoju.
- Zaczekaj. Wróć i usiądź. - powiedziała stanowczo. Weszłam z powrotem do pokoju i usiadłam.
- Gdzie teraz pójdziesz? - zapytała. - Dziecko jest środek nocy. - spojrzała na mnie przekonująco. - Poczekaj, zaraz dam Ci jakąś koszulkę do spania. - wstała z krzesła.
- Nie mogę tu zostać. Dziękuje pani za wszystko. Do widzenia. - wstałam i znów ruszyłam do drzwi, ale jednak nie udało mi się wyjść, gdyż kobieta stanęła przede mną.
- Nie wypuszczę Cię stąd w środku nocy. Wracaj do pokoju. - jej miły uśmiech zniknął z twarzy, była całkowicie poważna.
- Nie, naprawdę nie mogę. Nie będę robić pani problemów.
- Kochanie, nie stwarzasz żadnych problemów, wracaj. - objęła mnie i zaprowadziła z powrotem do środka.
Usiadłyśmy na pomarańczowej kanapie.
- Pościeliłam Ci w moim pokoju, będzie Ci tam wygodnie. Chcesz, możesz wziąć ciepłą kąpiel, a rano po śniadaniu pójdziesz do domu, dobrze? - nie mogłabym zaprzeczyć, wiem, że by się nie zgodziła.
- No dobrze, dziękuję pani bardzo, ale ja prześpię się na kanapie.
- Jak wolisz. - odparła. - To pokażę Ci gdzie jest łazienka. Chodź za mną. - ruszyłam tyłek i poszłam za nią. Stanęłam przed drzwiami, bo kazała mi zaczekać.
- Proszę. - podała mi niebieski T-shirt. - Możesz korzystać ze wszystkiego czego chcesz. - uśmiechnęła się i zamknęła za mną drzwi.
Zostałam sam na sam ze swoim odbiciem. Co ja do cholery wyprawiam? Nawet nie wiem kim jest ta kobieta. Spojrzałam w lustro i postanowiłam jej posłuchać, nie wygląda na żadną psychiczną. Odkręciłam wodę. Powoli ściągnęłam bluzkę, a potem całą resztę. Znowu schudłam - stwierdziłam patrząc w lustro. Przynajmniej jestem najedzona. Powoli weszłam do wanny. Ciepła woda delikatnie dotykała moje ciało. Sięgnęłam po mydło i zaczęłam się myć.
***
Wyszłam z wanny. Wytarłam się ręcznikiem, a później zawiesiłam go na kaloryferze, żeby wysechł. Założyłam bluzkę od kobiety i sięgnęłam po szczotkę, która leżała obok lusterka. Rozczesałam długie włosy, wzięłam głęboki oddech i wyszłam.
Doszłam do salonu. Starsza pani siedziała przy stole i rozwiązywała krzyżówki. Miała na sobie okulary. Gdy tylko mnie zobaczyła uśmiechnęła się szeroko i wstała z krzesła.
- Proszę kochanie, pościeliłam ci łóżko. Pójdę do siebie. Dobranoc. - zabrała swoją gazetkę wraz z długopisem i wyszła do innego pokoju.
- Dobranoc.. - odparłam cicho.
Położyłam się i okryłam białą kołdrą. Myśli "coby było gdyby" biły się w mojej głowie. Zamknęłam oczy i zasnęłam...
***
Ocknęłam, ziewnęłam i przeciągnęłam się niczym kot, mogę powiedzieć że wreszcie się wyspałam. Gdzie ja jestem? A, no tak. Zrzuciłam okiem na zegarek na ścianie. Była za piętnaście dziesiąta, więc postanowiłam wstać. Usiadłam na łóżku i jeszcze raz porozciągałam się. W kuchni zobaczyłam tą kobietę, która wczoraj mnie tu ściągnęła. Robiła coś w kuchni.
- Dzień dobry, kochanie. - przywitała mnie.
- Dzień dobry. - powiedziałam. - Mogę skorzystać z łazienki?
- Oczywiście. Zaraz będzie śniadanie. - powiedziała.
Wstałam i ruszyłam skorzystać z toalety.
***
Zamknęłam białe drzwi i udałam się do kuchni. Miałam już na sobie swoją koszulkę, a niebieski T-shirt starannie złożyłam.
- Dziękuję. - położyłam go na stole, po czym podeszłam do kanapy i zaczęłam składać kołdrę.
- Co Ty tu robisz?! - zza pleców usłyszałam znany mi głos.
__________________________________________________

Rozdział taki nudny, ale ten wątek musiał się pojawić. Miałam dodać go wcześniej, ale jakoś nie mogłam znaleźć odpowiednich zdjęć i jakoś zakończyć tego. Znów Was przepraszam, że tyle czekacie.. Staram się jak tylko mogę.

dds.jpg

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
Wikistrony: