• Wpisów: 72
  • Średnio co: 29 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 23:07
  • Licznik odwiedzin: 21 853 / 2150 dni
 
paula110
 
Nie będę już dawała piosenek, bo dużo miejsca zajmują i wgl.. ;/
Miłego czytania.

__________________________________________________
"Jak ona mogła?! Jak?!" Dotarło do mnie, że myślałam na głos, gdy ludzie zaczęli na mnie patrzeć. Spuściłam wzrok w dół. Nie mogłam opanować złości. Wkurzyła mnie jak nigdy! Skręciłam w stare kamienice, nie wiedziałam gdzie mam iść. Co ze sobą zrobić. Z całej siły walnęłam pięścią w ścianę. Z bólu przygryzłam wargę i mocno zacisnęłam oczy, z których zaczęły wypływać łzy. Weszłam w jakiś kąt, opuszczony, zaniedbany, zaśmiecony, ale kurwa bardziej przytulny niż ten w którym mieszkam. Oparłam się o szarą ścianę i powoli zsunęłam na dół, podsuwając kolana pod brodę. Schowałam twarz. Próbowałam powstrzymać łzy, ale to nic nie dało. Czemu akurat ja?! Czemu?!
Poczułam lekki dotyk na ramieniu, a po chwili męski głos:
- Stało się coś?
Uniosłam głowę, przede mną ukazał się jeden z moich wrogów - Alan. Gorzej być nie mogło. Odruchowo wstałam, otrzepałam spodnie i chciałam jak najszybciej się stamtąd ulotnić. Złapał mnie za rękę. Zdziwiło mnie jego zachowanie. Odwróciłam głowę i spojrzałam na twarz kolegi. Zrobił smutną minę, a po chwili popchnął mnie z dużym uśmiechem na twarzy.
- Rycz szmato, należy Ci się!
Oddalił się, a kiedy był już za rogiem wybuchłam. To zraniło, tak bardzo, zraniło. Nie mogę tego opisać. Co za dupek. Nienawidzę go. Nienawidzę nikogo. Nienawidzę świata i ludzi. Kopnęłam mocno w kosz na śmieci, z którego szybko wyskoczył czarny kot. "Przepraszam kotku, ale Ty też mnie teraz nienawidzisz, a nienawiść za nienawiść" - powiedziałam cicho. Nie wiem po co? To wszystko emocje. Kurwa. Mam dość. W mojej głowie panował niezły burdel, myśli z sekundy na sekundę mnożyły się podwójnie. To nie było do wytrzymania. Oparłam się o plecami o ścianę, czułam zimne oparcie. Powtarzałam w myślach te same słowa "No już, opanuj się". Wzięłam głęboki wdech i powoli wypuściłam powietrze ustami. Nie wrócę do domu, na pewno nie teraz. Odgarnęłam włosy i ruszyłam przed siebie...
***
Latarnie oświetlały mi drogę przez miasto, prowadzącą donikąd. Moje ręce grzały się w kieszeniach, a na głowie jak zawsze miałam kaptur. Brakowało mi tylko muzyki, jedyne co mogło mnie wtedy pocieszyć. Pojedyncze samochody jeździły co kilka minut. Gdy doszłam już do centrum miasta, na ratuszu jak zawsze zegarek wskazywał godzinę, w tej chwili trzecią szesnaście. Niebo ciemne, pustka w całym mieście, a gdzieś z ulicy Bohaterów Monte Cassino słychać było krzyki. Postanowiłam wracać do domu, jednak po drodze chciałam zahaczyć o miejsce kłótni. Tak z ciekawości. Skręciłam w lewo. Szłam powoli, bezszelestnie. Ta ulica należała do nieoświetlonych, ale ja ciemności się nie boję. Głosy były coraz bardziej słyszalne. To chyba jakieś małżeństwo. Tak, z pewnością wszystko na to wskazywało. "Ja nigdzie nie jadę! Zostaw to do cholery!" To raczej nie mała sprzeczka. Parę kroków dalej widziałam już wszystko dzięki oświetleniu przy drzwiach. Przed domem stał ciemno-szary minivan z otwartym bagażnikiem. Koleś wnosił do niego walizki, a przy drzwiach stała zapłakana kobieta. Możliwe, że jego żona. Nagle podeszła do niego, gdy on robił coś z przodu. Złapała za rączkę walizki i przyciągnęła do siebie, walizka spadła na ziemię, próbowała ją podnieść. Za dziewczyną momentalnie pojawił się chłopak. Swoją dłonią zdjął jej dłoń, zrobił to delikatnie. Spojrzał na nią, zupełnie przeciwnie jak ona. Jednak po chwili oboje byli zapatrzeni w swoje oczy. Przysunął ją do siebie, objął w tali i przetarł rękawem jej policzki z łez.
- Przecież wiesz, że musimy, kochanie... Wrócimy za dwa dni. - zatopił swoją rękę w jej włosach - Nie zostawię Cię samej. Weźmiemy wypłatę, zapłacę i przestanie nas nachodzić, dobrze? - spojrzał na nią i ponownie spytał - Dobrze?
Dziewczyna zacisnęła oczy i pokiwała głową na tak.
- Mój skarb. - przytulił ją czule.
Oh, ah miłość.. Ale zaraz, zaraz... Wyjeżdżają na dwa dni... Przecież nic się nie stanie jeśli użyczą mi domu. Imprezę zorganizuję jutro, a posprzątam następnego dnia i wszystko wróci do normy, nie mam nic do stracenia.
__________________________________________________

Przepraszam, przepraszam, przepraszam... Wiem, że wszystko jest dodawane rzadko.. Miesiące przerwy pomiędzy rozdziałami, a w dodatku takie krótkie. Jestem na siebie zła, ale nie chcę zawieszać, ani usuwać bloga, więc rozdziały będą tak jak są.. Chyba, że przypłynie wena :D
Dziękuje, że mnie jeszcze nie opuszczacie.. :*
Miłych wakacji.. (piszę to w połowie wiem, ale miłych XD)

Pytania: ask.fm/HipHopowa10

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
Wikistrony: